DODATEK
SPECJALNY
UWAGA,
ESG!
PARTNERZY
Prawo
Co trzeba wiedzieć
o “Women on Boards”
str. 30
Analiza
Greenwashing wyłapany
str. 17
Wywiad
Projekty ESG można
komunikować mądrze
str. 25
Wybierz tę ikonę z menu, aby wyświetlić szczegółowy
spis treści.
05
Bruksela z refleksją.
Co zostało z CSRD po Omnibus I
09
Odpowiedzialność w codziennych decyzjach
Transformacja Żabki
W DODATKU
17
Greenwashing na celowniku.
Jak nie narazić się na “ekościemę"
22
AI w służbie ESG
i odwrotnie
25
27
Koniec “zielonych” deklaracji bez pokrycia.
Firmy muszą być gotowe na “sprawdzam”
30
Dezinformacja o ESG w mediach.
Jak z nią walczyć
Koniec “szklanych sufitów” w zarządach?
ABC dyrektywy "Women on Boards"
ESG
dojrzewa.
Przewodnik
po
nowej
rzeczywistości
ESG szturmem wkroczyło do biznesu. Jeszcze kilka
lat temu większość postrzegała ten skrót głównie
przez pryzmat ekologii. Dziś to dojrzały obszar
zarządzania obejmujący m.in. łańcuchy dostaw,
relacje
z
pracownikami
czy
odporność
przedsiębiorstw na ryzyka klimatyczne.
Obowiązki raportowe sprawiły, że działania firm na
rzecz
klimatu,
różnorodności
czy
dobrostanu
społecznego przestały być deklaracjami, a stały się
danymi
–
porównywalnymi
i
możliwymi
do
zweryfikowania.
Oddajemy w Państwa ręce dodatek, w którym
przyglądamy się najważniejszym zagadnieniom
ESG. Niezależnie od tego, czy traktujecie ESG jako
obowiązek regulacyjny, przewagę konkurencyjną
czy element strategii, wierzymy, że znajdziecie tu
argumenty, dane i inspiracje.
www.wirtualnemedia.pl
OD REDAKCJI
Justyna Dąbrowska-Cydzik
redaktorka prowadząca
redaktorka naczelna:
Daria Różańska-Danisz
zastępca redaktor naczelnej:
Patryk Pallus
e-mail: redakcja@wirtualnemedia.pl
członek zarządu:
Anna Szuszkiewicz
członek zarządu, dyrektor wydawniczy:
Michał Mańkowski
head of partnerships:
Przemysław Zbróg
przemyslaw.zbrog@wirtualnemedia.pl
zdjęcia: East News, shutterstock, pexels, arch. prywatne
Wielki odwrót Brukseli?
Przez kilka miesięcy 2025 roku europejski biznes
żył w stanie regulacyjnego zawieszenia. Komisja
Europejska
zapowiedziała
głębokie
cięcia
w
systemie
raportowania
ESG,
Parlament
Europejski
długo
nie
mógł
wypracować
wspólnego stanowiska, a firmy czekały. Gdy
w grudniu ub.r. zapadły ostateczne decyzje,
okazało się, że skala zmian jest ogromna.
Największe polskie spółki nie zamierzają jednak
rezygnować z transparentności. Bo dane ESG
dawno
przestały
być
tylko
wymogiem
regulacyjnym.
Historia
Omnibus
I
to
opowieść
o
jednym
z najbardziej burzliwych procesów legislacyjnych
w historii unijnej polityki klimatycznej. 26 lutego
2025
roku
Komisja
Europejska
opublikowała
propozycję
pakietu,
który
zakładał
znaczące
ograniczenie
wymogów
raportowania
zrównoważonego rozwoju i należytej staranności
dla
podmiotów
objętych
dyrektywami
CSRD
(Corporate Sustainability Reporting Directive – red.),
taksonomią
UE
oraz
CSDDD
(Corporate
Sustainability Due Diligence Directive – red.).
Już w pierwszych tygodniach stało się jasne, że
firmy będące w trakcie wdrożeń potrzebują pilnej
odpowiedzi – bo groziło im złożenie raportów za
2025 rok, a następnie zwolnienie z obowiązku po
wejściu w życie nowych przepisów. W odpowiedzi
uruchomiono
mechanizm
“Stop-the-clock":
kwietnia 2025 roku został on przyjęty przez
Parlament Europejski, a jedenaście dni później Rada
UE zatwierdziła go formalnie.
Najważniejsze zmiany to: odroczenie drugiej fali
raportowania z 2026 roku na 2028 rok oraz trzeciej
fali z 2027 roku na 2029 rok, a także przesunięcie
wdrażania
dyrektywy
CSDDD.
Państwa
członkowskie mają czas do 26 lipca 2027 roku na
transpozycję, a obowiązki dla pierwszej grupy firm
wejdą w życie rok później.
Co pakiet Omnibus I oznacza dla raportowania
ESG w Polsce
Beata Goczał
b.goczal@wirtualnemedia.pl
04
UWAGA, ESG!
Sama merytoryczna reforma okazała się znacznie
trudniejsza
do
przeprowadzenia.
Rada
UE
przyjęła stanowisko w czerwcu 2025 roku, ale już
w
październiku
prace
utknęły.
Parlament
Europejski niespodziewanie odmówił komisji JURI
mandatu do rozpoczęcia trilogu, choć wcześniej
wstępnie poparł reformę. W efekcie na nowo
rozpoczęła
się
dyskusja
o
jej
zakresie
i ambicjach. Przez kilka tygodni przyszłość
całego pakietu stała pod znakiem zapytania.
Ostatecznie 16 grudnia 2025 roku Parlament
Europejski
zatwierdził
tekst
kompromisowy,
a dyrektywa weszła w życie 18 marca br. Państwa
członkowskie
mają
rok
na
transpozycję
przepisów
dotyczących
CSRD
do
prawa
krajowego.
Mniej firm, wyższy próg
Gdy w 2022 roku Unia Europejska przyjmowała
dyrektywę
CSRD,
ambicje
były
ogromne.
Obowiązkiem
raportowania
zrównoważonego
rozwoju miały zostać objęte firmy zatrudniające
już od około 250 pracowników i osiągające 40
mln euro obrotu. Dziś, po przyjęciu pakietu
Omnibus I, te progi wyglądają zupełnie inaczej:
raportować muszą wyłącznie przedsiębiorstwa
zatrudniające
ponad
tysiąc
pracowników
i osiągające ponad 450 mln euro przychodów
netto.
Według
analiz
Accountancy
Europe
oznacza to, że z obowiązku wypadło około 80-90
proc. firm pierwotnie objętych dyrektywą.
Najdalej idące zmiany dotyczą jednak dyrektywy
CSDDD o należytej staranności w łańcuchach
dostaw.
Obowiązki
obejmą
wyłącznie
firmy
zatrudniające
ponad
5
tys.
pracowników
i osiągające ponad 1,5 mld euro rocznego obrotu
netto, a ich wdrożenie odłożono do lipca 2029
roku. To nie tylko przesunięcie terminów, lecz
także głęboka przebudowa całego systemu.
Komisja Europejska szacuje, że zmiany przyniosą
oszczędności rzędu 4,5 mld euro rocznie dla
europejskiego biznesu. Krytycy mówią wprost
o “wielkim odwrocie Brukseli”.
Przejrzystość łańcuchów dostaw pod znakiem
zapytania
Dr Wojciech Modzelewski z Fundacji ClientEarth
Prawnicy dla Ziemi nie kryje rozczarowania:
– Pakiet Omnibus niestety osłabił unijny dorobek
w
zakresie
zrównoważonego
rozwoju:
ukarał
ambitne firmy i nagrodził leniwe. Jednocześnie
zmniejszenie
liczby
podmiotów
objętych
obowiązkowym raportowaniem oznacza mniejszą
dostępność porównywalnych danych dotyczących
emisji, w tym emisji Scope 3, oraz wpływu
przedsiębiorstw na prawa człowieka i środowisko
w łańcuchach dostaw.
Jednocześnie dr Wojciech Modzelewski zwraca
uwagę, że wiele firm przygotowywało się do
raportowania od dłuższego czasu i dostrzega jego
biznesową wartość.
– Coraz częściej informacje ESG są oczekiwane
przez instytucje finansowe i kontrahentów. Dlatego
nawet przedsiębiorstwa wyłączone z zakresu
CSRD mogą być zmuszone do dostarczania takich
danych swoim partnerom – firmom objętym
obowiązkami raportowymi – dodaje.
Ryzyko
greenwashingu
to
kolejna
obawa
ekspertów.
Mec.
Kamila
Drzewicka,
starsza
prawniczka Fundacji ClientEarth Prawnicy dla
Ziemi, przypomina jednak, że prawo nie zwalnia
firm z odpowiedzialności za ich własne deklaracje.
FIRMY, KTÓRE CHCĄ KORZYSTAĆ
Z OŚWIADCZEŃ ŚRODOWISKOWYCH,
MAJĄ OBOWIĄZEK POSIADAĆ SOLIDNE
DANE UZASADNIAJĄCE PRAWDZIWOŚĆ
SWOICH TWIERDZEŃ, NIEZALEŻNIE OD
OBOWIĄZKU I ZAKRESU RAPORTOWANIA
NA TEMAT ZRÓWNOWAŻONEGO
ROZWOJU. JEŚLI FIRMA DECYDUJE SIĘ NA
STRATEGIĘ MARKETINGOWĄ, KTÓRA
ZAWIERA PRZEKAZY DOTYCZĄCE
ŚRODOWISKA CZY KLIMATU, TO MUSI
BYĆ W STANIE JE UDOWODNIĆ.
mec. Kamila Drzewiecka,
Fundacja ClientEarth Prawnicy
dla Ziemi
05
www.wirtualnemedia.pl
Pakiet Omnibus nie zwalnia spółki z tego
obowiązku, ponieważ jego rozwiązania dotyczą
głównie mniejszych podmiotów. Niezależnie od
regulacji
chcemy
utrzymać
pełną
transparentność wobec rynku i inwestorów,
którzy już dziś aktywnie pytają o dane ESG” –
przekazało nam biuro prasowe koncernu.
Spółka
wskazuje
również:
“Traktujemy
raportowanie zrównoważonego rozwoju nie
tylko jako wymóg formalny, ale także jako
element
zarządzania
strategicznego,
budowania odporności biznesu i komunikacji
z rynkiem”.
Podobną
perspektywę
prezentuje
LPP.
Przedstawiciele spółki podkreślają wieloletnią
praktykę raportowania oraz jego zakorzenienie
w obowiązujących regulacjach.
“Grupa
LPP
przygotowuje
oświadczenia
o zrównoważonym rozwoju od blisko 10 lat.
Nasz
obowiązek
sprawozdawczy
w
tym
zakresie wynika bezpośrednio z przepisów
Ustawy
o
rachunkowości
oraz
unijnej
dyrektywy CSRD” – przekazało biuro prasowe
LPP.
Jednocześnie firma zwraca uwagę, że zmiany
regulacyjne mogą mieć wymiar operacyjny,
a nie strategiczny: “Ewentualne wdrożenie
uproszczonych standardów ESRS stwarza dla
nas wyłącznie przestrzeń do optymalizacji
procesu
i
ograniczenia
liczby
ujawnień
w przyszłości” – zapewnia biuro prasowe
spółki.
Marzena
Nowogródzka,
dyrektorka
departamentu zrównoważonego rozwoju ESG
w PKO Banku Polskim, wyjaśnia, że dla banku
kwestia ta wykracza daleko poza wymóg
formalny:
– Dla PKO Banku Polskiego ESG jest integralną
częścią strategii biznesowej: od zarządzania
ryzykiem, przez finansowanie klientów i rozwój
produktów, po relacje z inwestorami, w tym
emisje zielonych obligacji.
Niepewność spowolniła wdrożenia, ale nie
transformację
Julia Patorska, partnerka i liderka portfolio
Sustainability & Climate w Polsce i Europie
Środkowej w Deloitte CEE, przyznaje wprost, że
Omnibus wprowadził dużo zamieszania.
–
Omnibus
na
pewno
wprowadził
dużo
niepewności, a to w dzisiejszym świecie nie
pomaga firmom zarządzać w i tak bardzo
zmiennym i wymagającym otoczeniu. Widzimy, że
część
organizacji
rzeczywiście
spowolniła
wdrożenia, ale przede wszystkim w warstwie
raportowej, a nie w obszarach kluczowych
transformacji biznesowych – wskazuje ekspertka.
Jej zdaniem samo przygotowanie do raportowania
działa jak katalizator. – Pozwala firmom dostrzec
procesy, zależności i ryzyka, które wcześniej były
rozproszone lub niewidoczne. Dlatego kluczowa
zmiana nie dotyczy samych regulacji, lecz
sposobu myślenia: przejścia od “odhaczenia
obowiązku" do realnego zarządzania ryzykami
i
budowania
odporności
biznesu
–
ocenia
Patorska.
Wśród największych polskich firm nie ma mowy
o wycofaniu się z raportowania ESG. PKO Bank
Polski, Orlen i LPP – każda z tych spółek spełnia
kryteria wielkościowe, które plasują je w grupie
podmiotów nadal objętych obowiązkiem CSRD.
Przedstawiciele
dużych
spółek
giełdowych
podkreślają, że zmiany wynikające z Omnibus I
nie prowadzą do rezygnacji z raportowania ESG,
lecz raczej do jego dalszej profesjonalizacji
i integracji z procesami zarządczymi.
Raport to rezultat działań, nie cel sam w sobie
Biuro prasowe Orlenu wskazuje, że spółka nie
rozważa
ograniczenia
raportowania
danych
zrównoważonego rozwoju i traktuje je jako stały
element relacji z rynkiem oraz inwestorami.
“Grupa
Orlen
nie
rozważa
rezygnacji
z raportowania danych zrównoważonego rozwoju.
06
UWAGA, ESG!
Zwraca też uwagę, że w sektorze bankowym
szczególne znaczenie mają dane dotyczące
ryzyka
klimatycznego
i
transformacyjnego,
ekspozycji portfela na sektory wysokoemisyjne
oraz
planów
transformacji.
–
Inwestorzy,
analitycy,
agencje
ratingowe
i
instytucje
finansujące postrzegają je jako informację
o jakości zarządzania, odporności modelu
biznesowego i ryzyka długoterminowego –
tłumaczy.
Nakłady poniesione na wdrożenie systemu
raportowania CSRD bank traktuje nie jako
koszt, lecz inwestycję.
– Nie traktujemy tych nakładów wyłącznie jako
kosztu
raportowania.
To
inwestycja
w
infrastrukturę
danych,
która
wspiera
realizację
strategii
biznesowej
banku
–
podkreśla Marzena Nowogródzka.
I dodaje puentę, która dobrze oddaje filozofię
podejścia banku do całego tematu: – Raport
jest rezultatem działań banku w zakresie
zrównoważonego rozwoju, a nie celem samym
w sobie.
Koniec powszechnego standardu, nie koniec
ESG
Omnibus I nie oznacza końca europejskiej
polityki ESG – oznacza jej redefinicję. UE
przechodzi
od
modelu
powszechnego
obowiązku
raportowania
do
modelu
precyzyjnego
nadzoru
nad
największymi
podmiotami. CSRD przestaje być standardem
dla setek tysięcy firm, a staje się narzędziem
regulacyjnym skierowanym do największych
europejskich i globalnych korporacji.
Dr Wojciech Modzelewski przestrzega jednak
przed pochopnym optymizmem: – Proces
osłabiania
unijnych
regulacji
dotyczących
zrównoważonego rozwoju pokazuje, jak silny
wpływ
na
debatę
polityczną
mają
firmy
obawiające
się
nowych
obowiązków
regulacyjnych.
Istnieje ryzyko, że partykularne interesy kilku
największych firm zaczną dominować nad
długoterminowym interesem publicznym, jakim
jest
zapewnienie
bezpieczeństwa
klimatycznego, konkurencyjności gospodarki
oraz ochrony praw człowieka.
Dla największych polskich spółek pytanie “czy
raportować?”
już
dawno
przestało
być
aktualne. Rynek kapitałowy zadaje je za nie.
I oczekuje konkretnych odpowiedzi.
07
www.wirtualnemedia.pl
Ostatnie lata dla retailu to czas pełen wyzwań –
zarządzenie
komplikującymi
się
łańcuchami
dostaw, rosnące koszty energii czy nowy system
kaucyjny.
Jak
odpowiadać
na
zmiany
odpowiedzialnie?
–
Nasza
strategia
odpowiedzialności
opiera
się
na
czterech
filarach, ale spaja je jedno podejście: chcemy
działać wygodnie i odpowiedzialnie, dla każdego
i na co dzień – mówi w wywiadzie Rafał Rudzki,
dyrektor ds. zrównoważonego rozwoju Grupy
Żabka.
Jak w Żabce rozumiecie stwierdzenie “Wygodnie
i odpowiedzialnie, dla każdego i na co dzień”?
Hasło “Wygodnie i odpowiedzialnie, dla każdego
i na co dzień” to główna platforma komunikacji
związanej z realizacją strategii odpowiedzialności
(ESG)
Grupy
Żabka.
Łączy
ona
codzienne
ułatwianie życia klientom z odpowiedzialnością
względem środowiska i społeczeństwa a także
standardami zarządzania organizacją.
Punktem wyjścia jest obserwacja wynikająca m.in.
z
badań
konsumenckich:
ludzie
najczęściej
wybierają rozwiązania dostępne i niewymagające
dodatkowego wysiłku. Jeżeli bardziej świadomy
i odpowiedzialny wybór wiąże się z barierą, na
przykład wyższą ceną lub mniejszą wygodą, jego
skala pozostaje ograniczona. Jeżeli jest równie
dostępny co każdy inny, wybór jest oczywisty.
Nasza strategia odpowiedzialności opiera się na
czterech filarach, ale spaja je jedno podejście:
chcemy działać wygodnie i odpowiedzialnie, dla
każdego i na co dzień. Odpowiedzialność nie jest
więc dodatkiem do naszej strategii biznesowej
i
działalności
operacyjnej,
tylko
elementem
osadzonym w codziennych decyzjach – klientów,
franczyzobiorców i całej organizacji.
“Odpowiedzialność osadzamy
w codziennych decyzjach”.Tak wdraża
transformację Grupa Żabka
Justyna Dąbrowska-Cydzik
j.dabrowska@wirtualnemedia.pl
Materiał partnerski
08
UWAGA, ESG!
Najpełniej widać to wtedy, gdy odpowiedzialny
wybór idzie w parze z konkretną korzyścią dla
klienta. Wtedy nie musi on rozstrzygać między
wygodą a odpowiedzialnością, ponieważ otrzymuje
obie wartości jednocześnie. I dopiero w takim
ujęciu zmiana zachodzi w skali, która ma realne
znaczenie.
Marki własne promujące zrównoważony styl życia
przyniosły Żabce 2,1 mld zł przychodu i rosną
o kilkanaście procent rocznie. Co konkretnie
kupuje
klient:
produkt,
etykietę
“Porcja
dobrego!”, czy jeszcze coś innego?
Przede wszystkim gotowe i proste rozwiązanie
żywieniowe, które z powodzeniem może stanowić
element pełnowartościowej diety o każdej porze
dnia. Wynik 2,1 mld zł, ze wzrostem o 17 procent
rok
do
roku,
nie
bierze
się
z
wymiaru
wizerunkowego ani symbolicznego. Bierze się stąd,
że klient otrzymuje produkt marek własnych Żabki
o wysokiej jakości, dostępny od ręki, w rozsądnej
cenie, który dodatkowo ma określone walory
żywieniowe. Tylko w 2025 roku udostępniliśmy
klientom 140 produktów, które uzyskały ocenę na
poziomie A lub B w systemie Nutri-Score i które
dodatkowo opatrzone są zielonym symbolem
“Porcja dobrego!”.
Oznaczenie
“Porcja
dobrego!”
pełni
funkcję
ułatwienia.
W
formacie
convenience,
czyli
wygodnych zakupów, klient podejmuje decyzję
w kilka sekund, więc czytelny znak informujący, że
dany produkt wpisuje się w zasady dobrze
zbilansowanego
wyboru,
realnie
tę
decyzję
wspiera.
Za oznaczeniem “Porcja dobrego!” stoją konkretne
kryteria. Obejmujemy nim produkty marek własnych
spełniające co najmniej jeden z warunków: wysoką
ocenę Nutri-Score (A, B lub C), recepturę wegańską
albo
czystą
etykietę,
czyli
skład
bez
konserwantów, wzmacniaczy smaku, sztucznych
barwników,
stabilizatorów
i
innych
zbędnych
dodatków
oraz
fortyfikację,
czyli
produkty
wzbogacone lub naturalnie bogate w ważne
w codziennej diecie składniki odżywcze.
Równolegle
konsekwentnie
ograniczamy
w tych produktach zawartość soli, cukru oraz
nie stosujemy oleju palmowego. To nie jest
deklaracja
marketingowa,
lecz
zestaw
mierzalnych kryteriów żywieniowych, które
produkt musi spełnić, zanim otrzyma to
oznaczenie.
Zespół
rozwoju
produktów,
dietetycy i szefowie kuchni współtworzą
receptury, a specjaliści do spraw jakości je
zatwierdzają. Efektem jest między innymi
rosnąca
sprzedaż
produktów
marek
własnych wspierających bardziej świadome
wybory żywieniowe.
Z rabatu na ciepły napój, w tym żabkową
kultową kawę, klienci skorzystali już prawie
1,9 miliona razy. To dużo czy mało przy skali
blisko 13 tysięcy sklepów? Gdzie przebiega
granica między gestem a zmianą nawyku?
Na tę liczbę patrzę nie tyle jak na wynik
bezwzględny, ile na potwierdzenie pewnej
prawidłowości.
Jeżeli
odpowiedzialnemu
wyborowi towarzyszy wymierna korzyść,
w tym przypadku rabat, klienci po niego
sięgają. To praktyczna zachęta wpleciona
w codzienną sytuację zakupową, jaką jest
kupno np. kawy.
Granica
między
jednorazowym
gestem
a zmianą nawyku przebiega tam, gdzie
kończy
się
incydentalność,
a
zaczyna
powtarzalność. Pojedyncza akcja pozostaje
gestem.
Trwałe
rozwiązanie,
dostępne
w całej sieci i powtarzalne każdego dnia,
zaczyna budować nawyk, ponieważ klient
wie, że może z niego skorzystać przy każdej
wizycie.
Nie
twierdzę,
że
osiągnęliśmy
w
tym
obszarze docelowy poziom. Traktuję ten
wynik jako dowód, że kierunek jest właściwy
i
że
takich
prostych,
wbudowanych
w
codzienność
mechanizmów
warto
oferować klientom jeszcze więcej.
09
www.wirtualnemedia.pl
Obejmuje między innymi takie kwestie jak zakup
i zarządzanie energią, efektywność energetyczną,
dekarbonizację
logistyki
i
floty
własnej,
niskoemisyjne
magazyny,
opakowania
i gospodarkę obiegu zamkniętego, w tym system
kaucyjny,
współpracę
z
dostawcami
nad
emisyjnością
produktów,
czynniki
chłodnicze,
przeciwdziałanie
wylesianiu
i
degradacji
ekosystemów.
I
można
by
jeszcze
długo
wymieniać.
To oczywiste, że tak złożone tematy i konkretne
działania wymagają celnych decyzji, poszukiwania
innowacji,
ciągłego
poprawiania
procesów
operacyjnych, wykorzystania nowych technologii,
zaangażowania ponad 11 tysięcy franczyzobiorców
i szerokiego grona partnerów biznesowych, a także
ścisłej
współpracy
pomiędzy
zespołami.
Co kluczowe, ten filar najmocniej wykracza poza
nasze własne operacje, ponieważ dotyczy również
dostawców,
transportu,
a
częściowo
także
zachowań konsumenckich. To właśnie w tym filarze
najsilniej
spotykają
się
ambicje
klimatyczne
z codzienną działalnością bardzo dużej organizacji.
Wskazuje
Pan
“Zieloną
planetę”
jako
najtrudniejszy wdrożeniowo filar strategii. Co
sprawia, że redukcja emisji gazów cieplarnianych
w sieci prawie 13 tysięcy sklepów jest trudniejsza
niż
–
powiedzmy
–
transformacja
oferty
produktowej?
Zasadnicza różnica polega na tym, ilu procesów
i
podmiotów
dotyka
dana
zmiana.
Ofertę
produktową – marki własne – w dużej mierze
kształtujemy
w
obrębie
własnej
organizacji:
tworzymy
lub
modyfikujemy
daną
recepturę,
opakowanie i dobieramy asortyment itp. To również
nie jest proste, ale pozostaje w większym stopniu
pod naszą bezpośrednią kontrolą oraz w ścisłej
współpracy z zaufanymi partnerami biznesowymi –
dostawcami produktów marek własnych, w tym
także z jedną z naszych spółek – Maczfitem.
Filar
“Zielona
planeta”
jest
najtrudniejszy
wdrożeniowo, ponieważ ma charakter najbardziej
przekrojowy i dotyka zasadniczo każdego aspektu
działania naszej organizacji.
10
UWAGA, ESG!
Zielona energia to 95 proc. zużycia
w
działalności
własnej,
a
u
franczyzobiorców
41
proc.
Jak
przekonać
11
tysięcy
niezależnych
przedsiębiorców, by przyłączyli się do
transformacji energetycznej sieci i sami
wybierali zielone rozwiązania?
Obszar zakupu i zarządzania energią jest
jednym
z
kluczowych
czynników
pozwalających
osiągać
nasze
cele
dekarbonizacyjne, ale także generować
oszczędności
finansowe.
Dzięki
zaangażowaniu
zespołów
operacyjnych
w 2025 roku udało się m.in. wdrożyć
zaawansowany
system
sterowania
klimatyzacją i kurtynami powietrznymi w 2,3
tys. sklepów oraz automatyczny system
sterowania
oświetleniem
wewnętrznym
w
900
lokalizacjach.
Przetestowano
również w 36 sklepach nową technologię,
która zwiększa efektywność energetyczną
i ogranicza wycieki czynników chłodniczych.
Ponadto przeprowadzono kolejną edycję
konkursu
Oszczędzania
Energii
dla
franczyzobiorców, przynoszącą wymierne
oszczędności.
Jednym
z
kluczy
do
współpracy
i przekonania do działania jest po prostu
pokazanie
korzyści
dla
nas,
franczyzobiorców
i
oczywiście
w
ostatecznym
rozrachunku
dla
środowiska.
Między innymi dzięki efektom tych działań,
zawieraniu
umów
PPA
oraz
zakupowi
gwarancji
pochodzenia,
udział
zielonej
energii
w
zużyciu
energii
przez
franczyzobiorców
wzrósł
do
41
proc.
w 2025 roku. Pozwoliło to ograniczyć
emisje
o
ponad
155
tys.
ton
CO₂e,
a
jednocześnie
zmniejszyć
całkowite
zużycie energii.
Testujecie Carbon Maps, narzędzie do liczenia śladu
węglowego produktów. Na czym dokładniej polega to
rozwiązanie?
Carbon Maps to platforma, której testy rozpoczęliśmy po
to, aby zarządzać śladem węglowym produktów, móc go
precyzyjniej
obliczać
i
usprawnić
współpracę
z dostawcami w zakresie jego ograniczania.
To istotne, ponieważ obecnie znaczna część emisji
w naszym łańcuchu wartości opiera się na szacunkach,
a nie na danych pierwotnych. Tego rodzaju narzędzie
będzie pozwalało w przyszłości stopniowo przechodzić
z
wartości
szacunkowych
na
rzeczywiste
dane
pozyskiwane
od
konkretnych
dostawców
i
dla
konkretnych produktów. Innymi słowy, naszym priorytetem
jest precyzyjny pomiar, ponieważ bez niego nie da się
skutecznie prowadzić działań redukcyjnych w łańcuchu
dostaw. Być może w przyszłości, kiedy wprowadzone
zostaną regulacje dotyczące spójnego i wiarygodnego
oznakowania środowiskowego produktów, trafią one na
opakowania i będą kolejnym drogowskazem dla klienta.
dyrektor ds. zrównoważonego
rozwoju Grupy Żabka
Rafał Rudzki
11
www.wirtualnemedia.pl
Największa część śladu węglowego Żabki to
Scope 3, a więc emisje powstające w łańcuchu
wartości. Same zakupione towary i usługi to 2,87
mln ton CO2e, przy czym dziś 9 proc. emisji
w
tym
zakresie
liczycie
już
na
danych
pierwotnych.
Jak
duży
potencjał
widzicie
w
pogłębianiu
współpracy
z
dostawcami
i przechodzeniu na twarde dane?
Najtrudniejsza część transformacji klimatycznej
rzeczywiście dopiero się zaczyna i dotyczy
właśnie
zakresu
trzeciego,
czyli
emisji
powstających poza naszymi własnymi operacjami,
np.
przy
produkcji
zakupionych
towarów,
w transporcie, u dostawców oraz w działalności
franczyzobiorców.
Zarządzanie
tymi
emisjami
stanowi duże wyzwanie dla producentów oraz
sieci handlowych.
Składają się na to trzy bariery. Pierwsza to skala
i
złożoność
łańcucha
wartości,
w
którym
największą część emisji dla handlu generują
zakupione towary i usługi. Druga to paradoks
wzrostu: rozwijamy sieć i zwiększamy sprzedaż,
więc emisje w wartościach bezwzględnych mogą
rosnąć,
nawet
jeśli
równolegle
poprawiamy
efektywność w wielu obszarach a intensywność
emisji
w
naszym
wypadku
istotnie
spadła
w ostatnich latach.
Trzecia to dostępność i jakość danych: dziś 9
procent emisji obliczamy na podstawie danych
pierwotnych, czyli pozyskanych bezpośrednio od
dostawców, a pozostała część opiera się na
szacunkach.
Nie jest to kwestia unikalna dla nas. Z tego
powodu kolejne lata to praca nad dokładniejszym
pomiarem, głębszym zaangażowaniem partnerów
biznesowych oraz stopniowym przechodzeniem
z szacunków na dane pierwotne, które bardziej
precyzyjnie
będą
obrazować
redukcji
emisji
w
łańcuchu
dostaw.
Będzie
to
jeden
z ważniejszych elementów naszej dekarbonizacji
w kolejnych latach. Najprostsze redukcje mamy
w dużej mierze za sobą, teraz rozpoczyna się etap
bardziej wymagający i zależny od współpracy
w całym ekosystemie powiązań.
Wprowadziliście system kaucyjny do prawie
wszystkich sklepów w Polsce. Jakie lekcje dla
Waszego
biznesu
wyciągnęliście
z
tego
procesu? Co na tym etapie działania systemu
stanowi największe wyzwanie?
Decyzja o przystąpieniu do systemu kaucyjnego
była
jedną
z
bardziej
złożonych,
jakie
podejmowaliśmy w ostatnim czasie, ponieważ
ma istotny wymiar biznesowy i operacyjny,
a jednocześnie wpisuje się w nasze cele
z obszaru gospodarki obiegu zamkniętego.
Objęliśmy nim w praktyce niemal całą sieć
w Polsce.
Pierwszy
wniosek
jest
taki,
że
dobrze
zaprojektowany model potrafi działać w skali,
a o jego skuteczności decydują równolegle dwa
czynniki: prostota zwrotu dla klienta i operacyjna
wykonalność po stronie sklepu i operacji
własnych. Te dwa elementy muszą dobrze ze
sobą współgrać.
Warto podać kilka liczb, bo dobrze pokazują
skalę tej decyzji. Do systemu przystąpiło ponad
12 tysięcy naszych sklepów, mimo że jako
format
mniejszych
placówek
nie
mieliśmy
takiego obowiązku prawnego. W sklepach
prowadzimy
dwie
formy
zbiórki,
zainstalowaliśmy ponad 4,5 tys. maszyn – koszy
półautomatycznych do zwrotu butelek i puszek.
Opakowania
można
oddać
także
ręcznie,
bezpośrednio u sprzedawcy.
Skalę tej decyzji najlepiej widać w liczbach.
Zaczęliśmy kilka lat temu od pilotażu “Zielonej
Odnowy", w ramach którego zebraliśmy ponad
18 milionów sztuk butelek i puszek jeszcze
przed
startem
ustawowego
systemu
kaucyjnego.
Po
dobrowolnym
przystąpieniu
do systemu, tempo wyraźnie przyspieszyło:
tylko od stycznia do połowy czerwca 2026 roku
zebraliśmy już ponad 102 mln opakowań.
To pokazuje, że bliskość do zwrotności, którą
zaoferowaliśmy
klientowi
działa
i
ściąga
problem z głowy. A przy okazji przynosi też
realny efekt środowiskowy – po to systemy
kaucyjne zostały stworzone.
12
UWAGA, ESG!
Najważniejszy wniosek jest taki, że strategia
ESG nie może funkcjonować obok biznesu, lecz
od samego początku musi być zintegrowana
z modelem biznesowym.
Tam, gdzie cele zrównoważonego rozwoju
traktowaliśmy z taką samą powagą jak cele
operacyjne i finansowe, efekty były najlepsze.
Tam, gdzie dany obszar funkcjonował w pewnym
oddaleniu od głównej działalności, postęp był
wolniejszy.
Dlatego nową strategię, obejmującą całą Grupę
Żabka, projektujemy tak, aby była jeszcze ściślej
zintegrowana z biznesem, a zarazem wykonalna
w skali tak złożonej organizacji jak nasza.
Ambitna,
ale
realistyczna,
ponieważ
cele
niemożliwe
do
realizacji
w
największym
ekosystemie modern convenience w Europie,
który tworzymy, pozostają wyłącznie deklaracją
bez pokrycia.
Druga istotna lekcja jest taka, że same operacje
własne
już
nie
wystarczą.
Dla
przykładu
najprostsze redukcje i poprawy efektywności
przeprowadziliśmy
w
obrębie
własnej
działalności i mamy je w dużej mierze za sobą.
Kolejny etap to łańcuch wartości i dane np.
dokładniejszy
pomiar
śladu
węglowego
i zarządzanie nim, silniejsze zaangażowanie
dostawców. Gdybym miał wskazać jedną rzecz,
którą
zrobimy
odrobinę
inaczej,
to
powiedziałbym, że włączymy szersze grono
partnerów biznesowych w procesy wdrożenia
konkretnych działań na wcześniejszym etapie,
niż zrobiliśmy to kilka lat temu. Życzyłbym sobie,
aby ta współpraca była jeszcze głębsza
i bardziej intensywna.
Druga rzecz, to oczywiście skupienie na kliencie.
To
on
jest
w
sercu
naszej
działalności.
Chciałbym, aby klient, który jednocześnie myśli
o
wygodzie
i
odpowiedzialności,
zawsze
wybierał rozwiązania Grupy Żabka.
Dla franczyzobiorców to nie jest wyłącznie
dodatkowe
zadanie
w
sklepie.
Udział
w systemie stał się dla nich także realną
szansą biznesową – nowym elementem oferty,
który pozwala wyróżnić się na tle konkurencji,
budować lojalność i silniejszą więź z klientem,
który
wraca
do
sklepu,
żeby
oddać
opakowania i zazwyczaj dokonuje równolegle
dodatkowych zakupów. To dobry przykład
tego, jak odpowiedzialne rozwiązanie może
jednocześnie
wspierać
codzienny
biznes
przedsiębiorcy, którym jest franczyzobiorca.
Oprócz
ciągłego
ulepszaniu
wdrożonych
rozwiązań, myślę, że największym wyzwaniem
na
obecnym
etapie
pozostaje
edukacja
i komunikacja w skali całego rynku. To zmiana
dotykająca codziennych nawyków milionów
konsumentów,
więc
nie
wystarczy
sama
gotowość operacyjna sieci handlowej.
Konsumenci
potrzebują
jasnych
i
łatwo
dostępnych informacji: jakie opakowania są
objęte
systemem,
jak
przebiega
proces
zwrotu, gdzie znajdują się punkty odbioru, co
dzieje się ze zwracanym opakowaniem, jak
odebrać
opłatę
kaucyjną.
Jako
system
w Polsce jesteśmy na wczesnym etapie
wdrożenia i aby konsumenci chcieli z niego
korzystać musi być on przystępny i łatwy
w obsłudze.
Dlatego
uważam,
że
edukację
należy
traktować
nie
jako
jednorazowy
element
wdrożenia, lecz jako proces towarzyszący
systemowi również na kolejnych etapach jego
rozwoju, prowadzony spójnie przez wszystkich
uczestników rynku, a nie wyłącznie przez sieci
handlowe.
Obecna Strategia Odpowiedzialności kończy
się w 2026 roku, a nowa, ogólnogrupowa, ma
obowiązywać
od
2027
roku.
Co z dotychczasowych doświadczeń mówi
Panu: “tego drugi raz nie zrobimy tak samo”?
13
www.wirtualnemedia.pl
Raportujecie według ESRS, choć regulacje
jeszcze
tego
od
Was
nie
wymagają,
a programy “Mam Wpływ” i “Fair Business”
angażują pracowników i dostawców ponad
standard rynkowy. Po co Żabce bycie o krok
przed obowiązkiem?
ESRS
to
europejskie
standardy
sprawozdawczości
w
zakresie
zrównoważonego rozwoju, czyli ujednolicony
sposób
opisywania
przez
firmy
wpływu
środowiskowego i społecznego oraz jakości
zarządzania.
“Mam Wpływ” to nasz wewnętrzny program
angażujący pracowników i współpracowników,
którzy chcą realnie oddziaływać na nasz biznes
i
otoczenie,
między
innymi
poprzez
zaangażowanie
w
realizację
tematycznych
programów
wpisanych
w
strategię
odpowiedzialności.
“Czysty Business” z kolei porządkuje relacje
z partnerami biznesowymi w oparciu o jasne
zasady
współpracy,
w
tym
Kodeks
Postępowania
dla
Partnerów
Biznesowych.
Dokument
ten
określa
konkretne
zasady,
których
przestrzegania
oczekujemy
od
partnerów
przez
cały
okres
współpracy.
Obejmują one między innymi poszanowanie
praw człowieka zgodnie z międzynarodowymi
standardami, godne warunki pracy, w tym
uczciwe
wynagrodzenia,
bezpieczeństwo
i higienę pracy oraz wolność zrzeszania się,
działanie
zgodne
z
przepisami
antykorupcyjnymi
i
zasadami
uczciwej
konkurencji,
a
także
ochronę
środowiska
naturalnego.
Oczekujemy też, że partnerzy będą promować
te
same
standardy
w
swoich
własnych
łańcuchach
dostaw.
A
to
tylko
przykład
jednego z dokumentów “drogowskazów”.
Jeśli
chodzi
o
wyprzedzanie
obowiązku
regulacyjnego, dla nas zgodność z ESRS jest
punktem wyjścia, a nie docelowym poziomem
aspiracji.
Do danych ESG podchodzimy jak do danych
zarządczych, ponieważ dokładnie tym one są.
Pozwalają
nam
lepiej
rozumieć
własną
działalność, podejmować trafniejsze decyzje
i przygotować się na regulacje, zanim staną się
obowiązkowe.
To
w
praktyce
element
zarządzania ryzykiem i kosztami. Dzięki danym
i informacjom jesteśmy w stanie tworzyć
wartość finansową i niefinansową.
Co nam to daje? Korzyści są trzy. Pierwsza to
zaufanie
inwestorów,
dla
których
transparentność ma wymierną wartość. Druga
to
relacje
z
dostawcami
i
pracownikami
zbudowane na jasnych zasadach, a nie na
deklaracjach,
czego
dowodem
jest
fakt:
w 2025 roku już prawie 92 procent naszych
partnerów
biznesowych
zapoznało
się
z
Kodeksem
Postępowania,
a
setki
pracowników i współpracowników ma wkład
w realizację naszych ambicji ESG.
Trzecia to przewaga czasu: w momencie
wejścia obowiązku w życie jesteśmy już
przygotowani, zamiast nadrabiać zaległości
pod presją terminów, idziemy do przodu.
Wyprzedzanie
regulacji
nie
jest
dla
nas
kosztem wizerunkowym, lecz inwestycją, która
się opłaca.
14
UWAGA, ESG!
materiał partnerski
Greenwashing na
celowniku. Jak nie narazić
się na ekościemę
“Eko”
to
dziś
jedno
z
mocniejszych
słów
w marketingu – potrafi przechylić szalę decyzji
o zakupie. Ale im większe zaufanie konsumentów
do eko-haseł, tym większa odpowiedzialność
przedsiębiorców: ich deklaracje muszą być jasne,
sprawdzalne i kompletne – bez przemilczeń
o warunkach, ograniczeniach czy skali.
Zielone hasła przestały być wyłącznie domeną
działów
kreatywnych.
Stały
się
obszarem
podwyższonego ryzyka prawnego, wizerunkowego
i
biznesowego.
Urząd
Ochrony
Konkurencji
i Konsumentów (UOKiK) coraz śmielej wkracza na
pole walki z pseudoekologicznym marketingiem,
udowadniając, że czas bezkarnych, ogólnikowych
deklaracji bezpowrotnie mija.
UOKiK stawia zarzuty rynkowym gigantom
Przykłady marek stosujących greenwashing można
mnożyć. Od niedawna w Polsce przygląda się im
Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów.
W ostatnich miesiącach Tomasz Chróstny,
prezes UOKiK, postawił zarzuty m.in. spółkom
Bolt, Tchibo i Zara. Urząd sprawdza, czy w ich
przekazach
marketingowych
nie
pominięto
istotnych informacji, przez co konsumenci
mogli
podejmować
decyzje
w
oparciu
o fałszywy “zielony” wizerunek firm. Jeśli
zarzuty się potwierdzą, przedsiębiorcom grożą
kary sięgające nawet 10 proc. rocznego obrotu
za
każdą
zakwestionowaną
praktykę.
Równolegle regulator prowadzi od 7 do 9
dalszych
postępowań
w
sprawach
o greenwashing.
Kinga Walczyk
k.walczyk@wirtualnemedia.pl
16
UWAGA, ESG!
– Badania potwierdzają, iż polscy konsumenci
należą do najbardziej ufnych w Unii wobec
deklaracji
o
ekologiczności
i
statystycznie
wierzą im wyraźnie częściej niż przeciętny
obywatel UE.* Zielone hasła nie mogą być
skrótem myślowym ani grą w domysły: jeśli firma
mówi “100 proc.”, “bezemisyjne” czy “do
recyklingu”, musi to znaczyć dokładnie to –
jasno, z danymi i w skali, którą da się sprawdzić –
tłumaczył prezes UOKiK Tomasz Chróstny.
Czym jest ekościema i jak wyglądają ramy
prawne?
Aby zrozumieć istotę problemu, warto najpierw
wyjaśnić, czym jest greenwashing. To praktyka
polegająca na przekazywaniu fałszywych lub
wprowadzających w błąd informacji na temat
ekologicznych
cech
produktu,
usługi,
opakowania lub samej działalności firmy. Może
być
stosowana
zarówno
świadomie,
jak
i nieświadomie.
Greenwashing przejawia się m.in. w stosowaniu
fałszywych
deklaracji
o
proekologicznym
charakterze lub oznaczaniu produktów, usług
czy opakowań jako “eko” lub “zielonych”, mimo
że nie znajduje to potwierdzenia w faktach.
Choć w Polsce nie ma odrębnej “ustawy
o greenwashingu”, firmy nie są bezkarne.
Wprowadzające
w
błąd
deklaracje
środowiskowe
mogą
zostać
uznane
za
nieuczciwą
praktykę
rynkową,
naruszenie
zbiorowych interesów konsumentów lub czyn
nieuczciwej konkurencji. To właśnie na tych
przepisach opierają się działania UOKiK wobec
przedsiębiorców
podejrzewanych
o greenwashing.
Przekaz
środowiskowy
nie
jest
oceniany
wyłącznie przez pryzmat tego, czy pojedyncze
słowo jest formalnie prawdziwe. Liczy się to, jak
przeciętny konsument może odebrać całość
komunikatu. Za naruszenie zbiorowych interesów
konsumentów grozi kara do 10 proc. obrotu
przedsiębiorcy
za
każdą
zakwestionowaną
praktykę.
Kluczowy będzie wrzesień
Rynek czekają istotne zmiany. Unijna dyrektywa
Consumer Empowerment (EmpCo, 2024/825),
przyjęta 28 lutego 2024 roku, zaostrza przepisy
dotyczące
ochrony
konsumentów
przed
nieuczciwymi praktykami handlowymi. Choć
Polska nadal pracuje nad jej wdrożeniem, nowe
regulacje
ograniczające
stosowanie
nieudokumentowanych
deklaracji
środowiskowych będą obowiązywać w całej
Unii Europejskiej od 27 września 2026 roku.
Jak podkreśla Aleksandra Majda z Krajowej Izby
Gospodarczej,
cytowana
przez
Portal
Spożywczy, firmy będą musiały zweryfikować
komunikację
marketingową,
opakowania
i etykiety, ponieważ ogólne hasła ekologiczne
bez potwierdzenia w danych mogą zostać
uznane
za
praktykę
wprowadzającą
konsumentów w błąd.
Aby ograniczyć ryzyko greenwashingu, Polska
Organizacja Reklamodawców (POR) i Akademia
ESG wraz z 14 firmami opracowują wspólne
standardy komunikacji środowiskowej. Mają
one
ujednolicić
zasady
informowania
o ekologicznych cechach produktów, usług
i działalności firm. Efektem będzie przewodnik
pt.
“Branżowe
standardy
komunikacji
środowiskowej
i
ESG”,
który
ma
zostać
opublikowany pod koniec br.
Anatomia ekościemy
Gdzie
kończy
się
marketing,
a
zaczyna
manipulacja?
Współczesny
greenwashing
ewoluował
–
rzadko opiera się na prymitywnym kłamstwie,
częściej na subtelnej manipulacji kontekstem
i braku precyzji. Potwierdzają to ekspertki,
których
diagnozy
rynkowej
rzeczywistości
wzajemnie się uzupełniają.
Anna
Kula,
koordynatorka
Klubu
ESG/IR
Polskiego Stowarzyszenia Public Relations,
wskazuje na prosty, intuicyjny wyznacznik.
fot. drutex.pl
17
www.wirtualnemedia.pl
– Granica greenwashingu przebiega tam, gdzie
przekaz zaczyna obiecywać więcej, niż firma
może udowodnić: sugeruje pozytywny wpływ,
neutralność albo ograniczenie szkód, choć nie
wynika to z danych. Gdybym miała zaproponować
krótki
praktyczny
test,
powiedziałabym,
że
greenwashing zaczyna się tam, gdzie stawiamy
pierwszy “zielony” przymiotnik. Nie zakładałabym
złej woli – często problemem jest skrót myślowy,
uogólnienie,
zbyt
daleko
idący
wniosek,
niewystarczające uzasadnienie albo “zielona”
wizualizacja
bez
związku
z
rzeczywistym
wpływem produktu – uważa Anna Kula.
W podobnym tonie wypowiada się Justyna Walas-
Ryba, prezeska ECORIS. Ekspertka compliance
oraz zrównoważonego rozwoju wskazuje, że
greenwashing dzisiaj bardzo rzadko polega na
prostym, oczywistym kłamstwie.
– Coraz częściej jest to komunikacja, która
formalnie brzmi dobrze, ale zostawia konsumenta
z niepełnym albo zbyt pozytywnym obrazem
rzeczywistości.
Najczęstszy
problem
to
ogólnikowe
hasła:
“eko”,
“zielony”,
“zrównoważony”,
“neutralny
klimatycznie”,
“lepszy dla planety”, “odpowiedzialny wybór” –
bez
jasnego
wyjaśnienia,
czego
dokładnie
dotyczą, na jakiej podstawie zostały użyte i czy
odnoszą się do całego produktu, opakowania,
dostawy, procesu produkcji, czy tylko jednego
wąskiego elementu – uważa Justyna Walas-Ryba.
Obie
rozmówczynie
zgodnie
zauważają,
że
olbrzymim
zagrożeniem
są
też
wewnętrzne,
kreowane przez same marki oznaczenia.
Justyna Walas-Ryba wprost łączy to
z postępowaniami UOKiK: – Drugim istotnym
problemem są oznaczenia, symbole i kategorie
produktowe, które sprawiają wrażenie oficjalnych
albo obiektywnych, choć w rzeczywistości są
tworzone
przez
samą
firmę.
Zielony
listek,
specjalna zakładka “eko”, filtr “zrównoważone
produkty”
czy
oznaczenie
“odpowiedzialna
kolekcja”
mogą
silnie
wpływać
na
wybór
konsumenta. Jeżeli jednak klient nie dostaje jasnej
informacji,
jakie
kryteria
stoją
za
takim
oznaczeniem
i
kto
je
zweryfikował,
mamy
poważne ryzyko wprowadzania w błąd.
Anna Kula uzupełnia tę diagnozę, wskazując na
pułapkę semantyczną: nadawca i odbiorca często
rozumieją to samo hasło zupełnie inaczej.
– Firma może mieć na myśli np. 10 proc.
certyfikowanej bawełny w materiale, a konsument
odczyta “eko” jako produkt w pełni przyjazny
środowisku.
Podobnie
producent
samochodu
może mówić o braku emisji, jeśli samochód jest
ładowany energią elektryczną w całości z OZE,
a odbiorca zrozumie to jako całkowitą neutralność
klimatyczną.
Dlatego
bezpieczniej
jest
komunikować
wprost,
czego
dotyczy
dana
korzyść, w jakiej skali występuje i na jakiej
podstawie została potwierdzona – mówi Anna
Kula.
Świadomość rynku vs. procedury wewnątrz firm
Czy w dobie surowych kontroli tradycyjny PR
produktowy ma jeszcze rację bytu, a działy
marketingu nadążają za zmianami?
Anna Kula: – Świadomość działów marketingu
zdecydowanie rośnie, szczególnie po ostatnich
działaniach UOKiK i zmianach regulacyjnych w Unii
Europejskiej. (...) Dzisiaj coraz więcej firm rozumie,
że komunikacja środowiskowa to nie tylko kwestia
kreatywnego sloganu, ale również ryzyko prawne,
reputacyjne i biznesowe.
fot. drutex.pl
ZA PRZEJAW GREENWASHINGU
UZNAŁABYM PRZEDE WSZYSTKIM
SYTUACJE, W KTÓRYCH FIRMA
EKSPONUJE JEDEN POZYTYWNY ASPEKT
ŚRODOWISKOWY, A PRZEMILCZA INNE
ISTOTNE SKUTKI SWOJEJ DZIAŁALNOŚCI.
PRODUKT MA OPAKOWANIE Z
RECYKLINGU, ALE KOMUNIKACJA
SUGERUJE, ŻE CAŁY PRODUKT JEST
EKOLOGICZNY. ALBO FIRMA MÓWI O
“ZIELONEJ DOSTAWIE”, CHOĆ REALNIE
EKOLOGICZNY JEST TYLKO FRAGMENT
PROCESU, A NIE CAŁY CYKL USŁUGI.
Justyna Walas-Ryba,
prezeska ECORIS
18
UWAGA, ESG!
Jak wskazuje ekspertka, problem polega
jednak na tym, że świadomość nie zawsze
przekłada się na procedury: – W wielu
organizacjach marketing nadal działa szybciej
niż compliance, dział prawny czy zespół ESG.
Kampania
powstaje,
bo
trzeba
szybko
sprzedać produkt, odpowiedzieć na trend
albo wyróżnić się na tle konkurencji. Dopiero
później ktoś pyta: czy mamy dane? Czy
możemy to udowodnić? Czy to hasło dotyczy
całego produktu czy tylko opakowania? Czy
mamy analizę cyklu życia? Czy certyfikat jest
aktualny? Czy klient zrozumie ten komunikat
tak, jak my go rozumiemy?
Anna Kula patrzy na ten sam problem przez
pryzmat
kompetencji
pracowników
odpowiedzialnych
za
promocję
i
zderza
kreatywność z twardą nauką.
KOŃCZY SIĘ EPOKA METAFOR
I CHWYTLIWYCH PRZYMIOTNIKÓW, A
ZACZYNA KOMUNIKACJA OPARTA NA
DANYCH. (...) O POWODZENIU LUB
PORAŻCE KOMUNIKACJI
ŚRODOWISKOWEJ DECYDUJE
ZNAJOMOŚĆ CO NAJMNIEJ TRZECH
OBSZARÓW: KOMUNIKACJI, WPŁYWU
ŚRODOWISKOWEGO I NOWYCH
REGULACJI. TO TRUDNE I MAŁO
INTUICYJNE ZAGADNIENIA. TYMCZASEM
OD OSÓB PRACUJĄCYCH W PR CZY
MARKETINGU ZWYKLE WYMAGA SIĘ
LEKKIEGO PIÓRA I ZNAJOMOŚCI
ODBIORCÓW, A NIE UMIEJĘTNOŚCI
KRYTYCZNEJ OCENY DANYCH
ŚRODOWISKOWYCH, ROZUMIENIA CYKLU
ŻYCIA OPAKOWAŃ CZY ZASAD
USTANAWIANIA ZGODNYCH Z NAUKĄ
CELÓW DEKARBONIZACJI.
Anna Kula,
koordynatorka Klubu ESG/IR
Polskiego Stowarzyszenia Public
Relations
Wskazuje ona jednocześnie, że kreatywność
jest dziś potrzebna bardziej niż kiedykolwiek,
ale w zupełnie nowej roli: “Jej zadaniem nie
jest
jednak
'podkręcenie'
claimu,
ale
przełożenie
trudnych
informacji
środowiskowych na zrozumiały, precyzyjny
język”.
Greenhushing – czy milczenie jest złotem?
W obliczu tak rygorystycznego kursu UOKiK-u
pojawia się ryzyko greenhushingu – sytuacji, kiedy
firmy ze strachu przed karą wolą milczeć o swoich
realnych sukcesach ekologicznych.
Justyna Walas-Ryba dostrzega to zjawisko, dzieląc
reakcje firm na trzy grupy.
Pierwsza to nadal podejście “jakoś to będzie”, czyli
marketing oparty na modnych hasłach bez solidnego
zaplecza dowodowego.
Druga
to
greenhushing,
czyli
rezygnowanie
z
komunikowania
działań
środowiskowych
ze
strachu przed zarzutem greenwashingu.
Trzecia
to
profesjonalizacja
komunikacji:
mniej
wielkich
obietnic,
więcej
konkretu,
danych,
ograniczeń, metodologii i przejrzystości.
Jak nie narazić się na zarzuty?
UOKiK ostrzega, żeby uważać na zielone, ale puste
hasła. Uczciwe deklaracje środowiskowe “eko”,
“naturalny”, “przyjazny dla środowiska” powinny być
poparte konkretnymi danymi: nazwami materiałów,
procentowym udziałem składników czy źródłem
pochodzenia.
Warto też być uważnym przy porównaniach. Hasła
typu “bardziej eko niż inne” nie mają wartości, jeśli
nie wskazują jasno, do czego konkretnie się
odnoszą.
UOKiK wspomina też o skali. “Zieloność” w jednym
aspekcie
(np.
opakowanie
z
recyklingu)
niekoniecznie oznacza, że cały produkt lub proces
usługi jest przyjazny dla środowiska.
Zarówno dla przedsiębiorców, jak i konsumentów
nadchodzące zmiany oznaczają jedno: przejrzystość
staje się nową walutą na rynku, a rzetelne dane są
jedyną
skuteczną
tarczą
przed
zarzutami
o greenwashing.
19
www.wirtualnemedia.pl
Aby
uniknąć
ryzyka,
duże
marki
muszą
fundamentalnie
przedefiniować
swoje
komunikaty, co zgodnie doradzają obie ekspertki.
Zamiast mówić “zielona paczka” czy “neutralna
dostawa”,
należy
wdrożyć
rekomendowaną
przez Annę Kulę praktykę układania komunikacji
w warstwy: najpierw krótki, precyzyjny komunikat
wyjaśniający zakres wpływu, a dalej możliwość
łatwego przejścia do metodologii, wyników
audytu i danych audytora.
– Konsument nie musi czytać całego raportu,
ale powinien móc sprawdzić, na czym opiera się
claim.
Bezpieczniejsze,
oparte
na
faktach
komunikaty to np.: “zmierzyliśmy ślad węglowy
dostaw”, czy “zmniejszyliśmy emisje w zakresie
2 o X proc. względem roku bazowego Y”.
Z kolei konsumenci, chcąc poruszać się w tym
gąszczu, powinni kierować się wytycznymi
UOKiK
i
zachować
potrójną
czujność
–
podsumowuje Kula.
20
UWAGA, ESG!